Mateusz  Kubski
4

artykuły

UDOSTĘPNIJ WPIS

Wnętrza i Design

"Co ja się znam na designach?" - czy Warszawa ma styl?

Stolica jest krytykowana za chaos i brak myśli przewodniej. Podziwiasz neoklasycystyczny budynek albo zabytkową kamienicę? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kiedy odwrócisz głowę w lewo zobaczysz wielką płytę, a po prawej będzie stało nowoczesne, zamknięte osiedle mieszkaniowe lub elegancki biurowiec. Na tym właśnie polega magia Warszawy –  miasta, w którym różne pomysły i konwencje gryzą się, mieszają, często drażnią… a jednak, pomimo to, tworzą niepowtarzalny styl i klimat.

Więc może jednak ta myśl przewodnia istnieje? W końcu chaos to też jakiś pomysł, w dodatku całkiem  na czasie. W końcu powraca moda na lata 90., o których można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że były spójne stylistycznie. Podobnie jest z Warszawą, która składa się z niezliczonych miast w mieście, a każde z nich posiada odrębny charakter i kulturę. Ba, zdarza się, że po przejechaniu kilku przystanków tramwajem czujemy się jak na zagranicznej wycieczce. Albo nawet jakbyśmy byli w innej czasoprzestrzeni – czas na Pradze płynie inaczej niż na Bielanach. Tylko co o tym decyduje? Trudno powiedzieć, ale tajemnica kryje się chyba w detalach. Niektóre miejsca w Warszawie mają tak wyrazisty charakter, że da się je opisać w kilku słowach. I od razu wiadomo, o czym mówimy.  Małe podwórka i obdrapane ściany. Warszawskie China Town. Szklane budynki i ekskluzywne restauracje. Młoda dzielnica i ulice pełne samochodów do nauki jazdy. Punkt spotkań  i facet grający na krześle. Zieleń i wycieczki z Izraela. Kawiarnie i Czarny Roman. Piwo na schodkach i tłumy młodziezy.  

Ze względu na eklektyzm, warszawski styl postrzegany jest bardzo indywidualnie. Ilu ludzi, tyle design’ów, bo design to nie tylko ładne rzeczy. To ich użytkownicy decydują o tym, jak są postrzegane, jakie emocje i wspomnienia się z nimi wiążą. Jak zmieniłby się styl Krakowskiego Przedmieścia, gdyby rektor UW pomyślał nagle ,,A, przeniesiemy Kampus Centralny na Wolę”. I nie chodzi tu o przenoszenie samego gmachu, zostawmy wszystkie budynki na miejscu (zresztą taka operacja udałaby się chyba tylko z pomocą cywilizacji pozaziemskich). Jak postrzegalibyśmy wtedy Wolę? Albo czym byłyby Bulwary Wiślane bez biegaczy i rowerzystów w dzień, bez podchmielonych tłumów w nocy? Design nie istnieje, dopóki nie włoży się w niego człowieka.

Syndrom paryski to uczucie zawodu, który często odczuwają turyści. Wizyta w stolicy Francji niekiedy kończy się śmiercią mitu, który tworzy się w naszych mózgach pod wpływem wyidealizowanych opowieści o magicznym klimacie Paryża. Czy zaprzeczeniem tego pojęcia może być np. syndrom warszawski? Stolica posiada renomę miasta brzydkiego, nieciekawego i chaotycznego. Potrafi jednak zachwycić i zadziwić (nawet rodowitych mieszkańców). Często początkowo sceptyczni turyści wyjeżdżają z Warszawy z poczuciem miłego zaskoczenia.  Pomimo tego, że rządzi tu entropiczna myśl architektoniczna.

WG. KATEGORII

Komentarze

ZamknijStrona używa cookies (ciasteczek). W przeglądarkach internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.