, aby sprawdzić
ilość punktów na twoim koncie i zgłosić wypłatę
 Lipski

Arek L

5

artykułów

UDOSTĘPNIJ WPIS

Miasto

Reklama w przestrzeni miejskiej, czyli płachta na aktywistę

Problem reklam w przestrzeni miejskiej ostatnio ucichł. Ustawa krajobrazowa już dawno podpisana, a szpetne reklamy jak wisiały – tak wiszą. Burza przeszła, akcji brak. Czy da się okiełznać reklamy wielkoformatowe i co zrobić, by wspólna, miejska przestrzeń przestała być reklamowym wieszakiem?

Obecnie, reklamy są tak oczywistym elementem krajobrazu, że przeciętny mieszkaniec miasta nawet nie zwraca na nie uwagi. Są pokłosiem przemian lat 90. kiedy to mając nawet najmniejszy biznes – musiałeś wywiesić wielką płachtę na płocie domu lub Twój interes skonał. Nikt wtedy nie zaprzątał sobie głowy, czy to wszystko jest legalne, czy zgodne z planem gospodarowania, a skoro wisiało wtedy, to czemu nie może zostać po staremu? Krzywdy przecież nikomu nie robi. Przynajmniej w teorii… 

Wielkoformatowa reklama tak głęboko wbiła się w miejską przestrzeń i świadomość mieszkańców, że aż trudno wyobrazić sobie miasta bez niej. Spójne, miejskie fasady, które zdobi sztuka, a nie wątpliwej jakości estetycznej – reklama kolejnego biura podróży, środka na łysienie czy jeansów. To piękna wizja. A jak z realiami?

Jest coraz lepiej, jednak do ideału wciąż daleko. Pstrokate, świecące, migające. Reklamy wciąż starają się, chociaż na chwilę przykuć wzrok, sprzedać kolejny przedmiot lub zachęcić do określonego zachowania. Brak pozytywnej zmiany widoczny jest szczególnie w mniejszych miejscowościach, bo te większe – jak Wrocław, Warszawa czy Kraków wytoczyły już ciężkie działa ant-reklamowe. Płachty wciąż w wielu miejscach jednak zasłaniają elewacje, za nic mając sobie spójność i estetykę miejskiego krajobrazu.

Batalia z wielkoformatowymi reklamami w przestrzeni miejskiej przypomina trochę walkę z mityczną hydrą. Utniesz jedną głowę, a w jej miejsce wyrastają dwie kolejne. Ściągniesz jedną płachtę, a na innym krańcu miasta pojawia się pięć następnych. Często – nielegalnie. Czy można w ogóle wygrać tę nierówną walkę?

Zwolennicy reklam często argumentują swoja postawa faktem, że lepiej zasłonić zniszczony budynek kolorową reklamą, niż straszyć nim mieszkańców i turystów. To jednak środek doraźny – tak, jak zamiatanie śmieci pod dywan. Zasłanianie nie spowoduje, że problem zniszczonego budynku i elewacji zostanie rozwiązany. Wprost przeciwnie: przedłuża się jego remont. Bo skoro coś jest zasłonięte, to nie widać problemu. A problem niewidoczny, to często dla wielu – problem nieistniejący. Budynek niszczeje dalej, przez co jego późniejsza renowacja będzie bardziej czasochłonna i kosztowniejsza.

Uważasz, że miasto bez reklam byłoby brzydsze? W ramach akcji społecznej „śmieci na wysokości” powstał film odpowiadający na Twoje pytanie. Czy miasto bez reklam naprawdę straciłoby wizualnie?
Zobacz filmikpod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=y-baYo3OmH8 i odpowiedz sobie na to pytanie:
Czy można w ogóle wygrać walkę z reklamami? Ufam, że tak. Po pierwsze – należy uświadamiać. Kogo? Ludzi. Przeciętnego Kowalskiego. Jeśli kwestie estetyki będą poruszane w szkołach, na studiach i w kampaniach społecznych – świadome społeczeństwo nie będzie godzić się na zaśmiecanie miejskiej przestrzeni, a reklama po prostu stanie się anty-reklamą. Nie będzie już spełniać swojej funkcji, jeśli ludzie przestaną kupować od „miejskich śmieciarzy”. A na to nie pozwoli sobie żaden reklamodawca.

 Po drugie – należy zgłaszać uciążliwe i nielegalne reklamy. Do zarządców budynków, organów miejskich lub pośrednio: do społecznych aktywistów, zajmujących się nielegalnymi reklamami. Siła przebicia tych ostatnich potrafi czasem zdziałać cuda.

Na końcu najważniejsze: Walkę z reklamami możemy wygrać tylko w jeden sposób – wspólnie. Należy to zrobić, by wszystkim mieszkało się piękniej. 

WG. KATEGORII

Komentarze

ZamknijStrona używa cookies (ciasteczek). W przeglądarkach internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.