, aby sprawdzić
ilość punktów na twoim koncie i zgłosić wypłatę
 Lipski

Arek L

5

artykułów

UDOSTĘPNIJ WPIS

Miasto

Po co komu sztuka w przestrzeni miejskiej?

Wolisz mieszkać w szarym bloku, na szarym blokowisku, czy w otoczeniu zieleni i kolorów? Przebywać w czterech gołych ścianach czy pomieszczeniu ozdobionym obrazami, zdjęciami, kwiatami? Które z tych miejsc są bardziej przyjazne? Odpowiedź nasuwa się samoistnie. Nad funkcjami sztuki można się rozwodzić, pisać doktoraty, jednak jej głównym zadaniem jest to, by wszystkim dookoła było ładniej, przez co: przyjaźniej. Nie powinniśmy zatem zamykać sztuki wyłącznie w muzeum.

Sztuka dla wszystkich

Czy to oznacza zdecydowane "NIE" dla Muzeów Sztuki? Oczywiście, nie o to chodzi! Trudno byłoby sobie wyobrazić oryginalną Damę z Łasiczką zawieszoną gdzieś na ścianie kawiarni lub, o zgrozo, w prywatnych zbiorach kolekcjonera, niedostępną dla oczu zwykłego zjadacza chleba. Czym jednak byłaby sztuka, gdyby nie oglądali jej ludzie, by nie wpływała na otoczenie? Bez odbiorców i widowni, sztuka jest niczym. Powinna zatem być dostępna dla wszystkich, na co dzień. Wpływać na postrzeganie człowieka, skłaniać do dialogu lub po prostu: upiększać krajobraz.

Muzea oczywiście są dostępne. Bilety również nie osiągają zawrotnych kwot. Problemem jednak często jest brak czasu i dostępność. To pierwsze tyczy się większych metropolii, drugie – mniejszych miast. Można jednak ze sztuką wyjść do ludzi. Na co dzień. Jak? Należy wyjść ze sztuką… na ulicę.

Zalety sztuki w przestrzeni miejskiej

Sztuka w przestrzeni miejskiej ma nie tylko wielorakie funkcje, lecz także przybiera najróżniejsze formy. W tym wypadku nie chodzi o „sztukę uliczną”. Chociaż poziom street artu na naszych ulicach wyraźnie wzrósł i teraz nie są to bezładne bazgroły na murach, lecz niejednokrotnie piękne, wielkoformatowe murale, które z sukcesem ożywiają miejską tkankę. Rozchodzi się o pełnowymiarowe instalacje, tworzone przez znanych artystów, dla których galerią jest miejska przestrzeń.

Sama sztuka, pod różnymi formami, spełnia wiele ról. Ludzie, którzy na co dzień obcują ze sztuką są bardziej wrażliwi i empatyczni. Otaczające ich piękno sprawia, że czują się bardziej zrelaksowani, przez co spokojniejsi i odczuwają większą satysfakcje z życia codziennego. Młodzież i dzieci, które dorastają w otoczeniu i poszanowaniu sztuki rozwijają się szybciej i wyrastają na bardziej tolerancyjnych i otwartych ludzi.

Jaka zatem przestrzeń jawi się jako idealna płaszczyzna styku dla sztuki i przeciętnego Kowalskiego? Przestrzeń publiczna. Bo czemu nie obcować ze sztuką i pozytywnie wpływać na mieszkańców miasta poprzez miejsce ich zamieszkania? W drodze po bułki do sklepu, podczas powrotów z pracy do domu, czy bawiąc się z dziećmi na osiedlowym placu zabaw – możemy stykać się ze sztuką. I to już nie anonimową. Zaprojektowana przez znanych artystów, taką, która skłaniaja do dialogu, buduje wizerunek miejsca i po prostu – cieszącą oko. Bo teraz…

Sztuka? Może być wszędzie

Szukaj jej, szczęśliwie dzień po dniu, chciałoby się zanucić pod nosem. Na szczęście, nie trzeba szukać daleko, ponieważ wraz ze wzrostem świadomości mieszkańców – wzrasta również świadomość tych, którzy realnie wpływają na wygląd miejskiej tkanki. Polityków, deweloperów, artystów. Artyści, szczególnie nowocześni, wychodzą ze sztuką do ludzi. Na podwórka, elewacje budynków, czy klatki schodowe. Ten naturalny punkt styku powoduje, że recenzentami ich dzieł stają się nie jedynie profesjonalni kuratorzy, lecz także zwykli ludzie. Ci z codziennymi problemami, którzy wydawałoby się mogliby nie docenić kunsztu, są niejednokrotnie surowszymi recenzentami niż niejeden krytyk. Wychodząc w przestrzeń publiczną zyskują także artyści, którzy na taki krok się godzą. Oprócz lepszej informacji zwrotnej, otrzymują oni wyzwanie. Ponieważ sztuka w przestrzeni, jeśli nie jest odpowiednia, spotka się z solidną krytyką. Pomaga jednak ludziom cieszyć się pięknem na co dzień i oferuje „wartość dodaną” miejscu, w którym się pojawia.

Gdzie zatem szukać miejskiej sztuki? Wszędzie. W Warszawie murale na elewacjach budynków, nawiązujące do twórczości niderlandzkich mistrzów, pojawiają się np. przy ulicy Samarytanki 1. Natomiast ciekawą, nowoczesna rzeźbę autorstwa znanego artysty – Maurycego Gomulickiego można oglądać na Żoliborzu, niedaleko ulicy Powązkowskiej. Blisko, bo na tym samym osiedlu zobaczymy także mural poświęcony Jerzemu Ficowskiemu czy neon upamiętniający Krzysztofa Komedę. Wszystkie stworzone przez artystów znanych na polskiej, i nie tylko, scenie. Ciekawą instalację autorstwa Kenora dostrzeżemy na budynku mieszkalnym na Mokotowie, przy skrzyżowaniu Wołoskiej i Woronicza. A to tylko niewielki wycinek prac, które możemy znaleźć wyłącznie w Warszawie. 

Dzięki temu, że sztuka zaczyna wgryzać się w tkankę miasta, nie musimy odwiedzać muzeów, by ją podziwiać i odkrywać jej zbawiennych właściwości na życie człowieka. Wystarczy mieć szeroko otwarte oczy. Odkrywajcie ją na co dzień dookoła. 

WG. KATEGORII

Komentarze

ZamknijStrona używa cookies (ciasteczek). W przeglądarkach internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.